Przejdź do treści Przejdź do stopki

Biedne dzieci bogatych rodziców

Ten przewrotny tytuł nie jest wcale przypadkowy. Samotność. To bardzo mnie smuci i chciałabym zwrócić na to uwagę. Wciąż spotykam nieszczęśliwe dzieci z „dobrych” domów, gdzie nikt nie cierpi z powodu głodu, biedy… Ale z braku bliskości, miłości i więzi z rodzicami i domownikami w ogóle. Dziś namacalnym wręcz trendem stała się praca i niebycie w domu przez cały dzień, przychodzenie do wspólnej przestrzeni tylko na noc, po to by rano kierat ten się powtórzył. Jedynie weekendy są trochę pocieszające ale i to rzadko, bo zawsze trzeba coś zrobić w domu czy nadrobić zaległości w spotkaniach ze znajomymi czy rodziną. I znów dzień jest rozerwany i brakuje czasu na zwykłe pobycie razem…


Gdzie w tym pędzie jest miejsce dla dzieci i ich potrzeb. Zapycha się im czas w tygodniu wieloma zajęciami, aby tylko miały co robić. Uspokaja się sumienie twierdzeniami, że przecież się „rozwija”. Albo zatrudnia nianie po szkole, przedszkolu czy nawet żłobku aby zajęły się ukochanymi bąbelkami jeszcze przez kilka godzin bo rodzice jeszcze muszą popracować, wyjść na bankiet albo coś załatwić. A dziecko w swym smutku i samotności tonie coraz bardziej. Wycofuje się z życia. Uzależnia się od tabletu czy telefonu. Bo przynajmniej tam coś się dzieje. Nie rozumiesz czemu tak jest, o co mi chodzi? Czasem problem jest subtelny. I widzę codziennie, że niewielu rodziców widzi w tym problem. Wręcz, może to tylko moje subiektywne zdanie, może nie, ale im więcej fakultetów albo wyższe stanowisko, tym serce coraz twardsze tym bardziej samotne dzieci. Wiadomo, nie zawsze, ale…
W tym szale „ważnych spraw” nie dostrzegamy tych małych, ale tylko pozornie różnic, pomiędzy prawdziwym życiem a iluzją, tym jak powinna wyglądać rodzina i jej codzienność, rozwój dzieci a jak wygląda patologiczna sytuacja. Że dziecko to istotka delikatna, emocjonalna, potrzebuje bliskości, żeby móc się rozwijać prawidłowo. Nie zbuduje poczucia własnej wartości i swoich super mocy bez filaru, jaki jest rodzic i czas z nim. Kiedy czeka godzinami w domu, jak pies, zostawiony pod opieką „nierodzica” czyli niani lub babci, to największy smutek i trauma.


Czemu piszę aż tak brutalnie? Może myślisz, że chyba nikt nie zostawiałby swojego dziecka na całe dnie, a jednak jest mnóstwo źródeł, w którym można napotkać takie informacje. Na przykład w poniższym artykule …
https://mamadu.pl/138911,biedne-dzieci-bogatych-rodzicow
Nianie, którym serce pękało, gdy całymi dniami musiały opiekować się takimi prawie porzuconymi dziećmi. I nawet uczestnictwo w najlepszych nawet warsztatach nie zastąpi czasu z mamą, wspólnego gotowania i rozmów, majsterkowania z tatą i wspólnych śmiechów, szturchańców, obserwowania wzajemnych min. zachowań. Emocje buduje się przez wzajemne słuchania, patrzenie sobie w oczy, dotyk. Potwierdzają to nie tylko wyniki badań ale także nasze własne obserwacje, czyż nie? Przecież to pierwszy zmysł, jaki rozwija się w łonie matki. Uśmierza ból, wzmacnia odporność i uspokaja. Wyraża niesamowicie precyzyjnie emocje. Jest tajnym narzędziem budowania emocji i wyrażania miłości. Dotyk niesie za sobą ogromny potencjał, tak jak patrzenie sobie w oczy czy słuchanie aktywne. O tym na pewno powstanie jeden z kolejnych artykułów, ponieważ chciałabym się z Wami podzielić tym, co sama odkryłam w cudownym kursie o budowaniu więzi a są tam super odkrywcze rzeczy ?


Żyjemy w świecie globalizacji doświadczając jej niemal na każdej płaszczyźnie życia. Korzystamy z jej dobrodziejstw w sferze kultury, nauki czy ekonomii. Niesie ona za sobą niestety też wiele problemów i niepokojów, dotykające zarówno dzieci jaki i całe rodziny. J. Izdebska, analizując sytuację rodziny we współczesnym świecie, zwróciła uwagę na destrukcyjne efekty globalizacji: nierówny podział dóbr materialnych, wzrost agresji i przestępczości, wzrost fanatyzmów, fundamentalizmów, umacniania się kultu pieniądza, obojętność, brak miłości, zaangażowania, dewaluację ludzkiego życia, zaburzenia więzi emocjonalnej, międzyludzkiej i życia duchowego, zagubienie, niekorzystne warunki dotyczące sensu życia, kształcenia dzieci, chaos aksjologiczny. Przebadano też dzieci i młodzież pod kątem depresji i według analizy UNICEF z 2021 r. u 10,8% dzieci w wieku 10-17 lat w Polsce występowały różne formy zaburzeń psychicznych. Było to łącznie 409 tys. osób. Narodowy Fundusz Zdrowia podaje znacznie większą liczbę — ok. 630 tys. młodych ludzi w 2021 r. wymagało specjalistycznej opieki psychiatrycznej i psychologicznej. Raport Rzecznika Praw Dziecka opublikowany w listopadzie 2021 r. wskazuje, że kilkanaście procent dzieci na różnych stopniach edukacji czuje silne niezadowolenie z życia. Zaburzenia psychiczne u dzieci występują częściej, gdy rodzice nie poświęcają im uwagi, przez co czują się odtrącone. Tracą poczucie wartości. Nie umieją też rozmawiać z opiekunami o problemach. Depresja rozwija się po cichu. W zakamarkach duszy, by dojść do słowa w ostatnim momencie.
Kochani, dbajmy zatem o wspólny czas, dotyk i budowanie relacji, nie pędźmy tak bo ucieka nam wiele ważnych chwil. Pieniądze to żadna waluta. Jedyną ważną walutą jest czas, bo tego w sklepie nie kupimy. Jest bezcenny. Bądźmy uważnymi i zaangażowanymi rodzicami. To jest sukces.

Zostaw komentarz

Newsletter
Proszę czekać

Dziękuję za zapisanie się!

© Copyright 2026 marzenaslowinska.pl

Pozostańmy w kontakcie

Zapisz się na mój newsletter i otrzymuj wiadomości pełne wartościowej wiedzy!

Proszę czekać

Dziękuję za zapisanie się!